Wspieraj, nie wyręczaj

Wspieraj, nie wyręczaj. Część III. Dorosłość tuż za progiem


anka-niko

Wspieraj, nie wyręczaj


Część III. Dorosłość tuż za progiem


„Spadaj!”, „Ale się czepiasz!”, „Odwal się, podoba mi się ten syf”, „Będę jak wrócę”, „Nie rób ze mnie muła”... Czy to nasz słodki bobasek sprzed kilkunastu lat? Aż tak bardzo się zmienił? Czy nasza kochana pociecha zmieniła się mroczną postać, której nie rozumiemy, z którą nie potrafimy się porozumieć?
Czy tak musi być? Czy faktycznie przeszkadzamy naszemu prawie dorosłemu dziecku? Czy już nas nie potrzebuje? Nigdy nie przytuli? Czy da sobie radę w życiu? Jaka przyszłość je czeka? Setki pytań kołacze nam w głowie. Dopada nas niepewność a także brak wiary w słuszność działań i umiejętności wychowawcze.
Oczywiście są młodzi ludzie, którzy świetnie się uczą, są kulturalni, odpowiedzialni. Co robić, aby i nasza pociecha do nich się zaliczała?

Czytaj więcej: Wspieraj, nie wyręczaj. Część III. Dorosłość tuż za progiem

Wspieraj, nie wyręczaj. Część II. Skok w samodzielność


anka-niko

Wspieraj, nie wyręczaj


Część II. Skok w samodzielność


Nieuniknienie kończy się słodkie dzieciństwo. Młody człowiek, pełen ciekawości, niepewności i lęku, przekracza próg szkoły. A my, rodzice? Jak sobie z tą zmianą radzimy? Czy wraz z tą zmianą zmieniamy także obowiązki dziecka? Czy inaczej traktujemy nasze pociechy? Czy przypadkiem nie jest tak, że za wszelką cenę chcemy zachować stan „słodkiego maleństwa”? Warto zastanowić się nad tymi pytaniami.
Aby nasze dziecko rozwijało się ku dorosłości i samodzielności, dużo musi się zmienić: nasz sposób myślenia o dziecku, jego przywileje i obowiązki, plan dnia, a nawet strój, zabawki i różne przedmioty używane na co dzień. Na nowo trzeba zweryfikować wyznaczone granice, postawić nowe cele, przywileje, konsekwencje.

Czytaj więcej: Wspieraj, nie wyręczaj. Część II. Skok w samodzielność

Wspieraj, nie wyręczaj Część I. U maminej spódnicy


anka-niko

Wspieraj, nie wyręczaj


Część I. U maminej spódnicy

Jakie jest podstawowe zadanie rodzica? Odpowiedź wydaje się prosta: wychować nowego człowieka do samodzielnego życia. Ale jak postępować, by osesek, który ma głównie instynkty pierwotne, wyrósł na samodzielnego, samoobsługowego i uspołecznionego dorosłego? Jak uczyć, żeby umiał i chciał? Jak sprawić, żeby umiał żyć w społeczeństwie, a nie czuł się „pępkiem świata”, któremu wszyscy mają służyć? Jak zmienić się z dyktatora sterującego potomkiem w jego konsultanta/doradcę? Czyli – jak mądrze kochać?

Czytaj więcej: Wspieraj, nie wyręczaj Część I. U maminej spódnicy