| Świat zza szyby... |
|
|
|
| Wpisany przez fn_ghost | |
|
Świat zza
szyby...
Masz czasem wrażenie, że wszystko co się
dookoła Ciebie dzieje, ludzie, zdarzenia, cały świat - wszystko jest za
szybą? Widzisz, obserwujesz, ale nie bierzesz w tym udziału i niewiele
rozumiesz? Może zauważyłeś, że kiedy o czymś mówisz, Twój rozmówca za
Tobą nie nadąża? Ty tłumaczysz, jest to dla Ciebie oczywiste, a ten
drugi człowiek nie ma pojęcia o co Ci tak naprawdę chodzi? Jak często
„odlatujesz" myślami, choć wcale tego nie chcesz? Tak jakby ktoś Cię
wyłączył i chociaż wiesz, gdzie jesteś, tak naprawdę znajdujesz się w
zupełnie innym miejscu?
Co powiesz na temat chaosu w
głowie? Kiedy jesteś pewien, że masz za dużo informacji w mózgu, a
każda z nich, próbuje Ci coś powiedzieć - biegają, krzyczą - jeszcze
chwila i zaraz eksplodują? A może do tego wszystkiego jesteś ciągle
niespokojny? Nie możesz dłużej usiedzieć w jednym miejscu, musisz wstać
- choćby na chwilę - przejść z miejsca na miejsce, albo pójść do innego
pokoju tylko po to, żeby coś przestawić? Albo inaczej - możesz
usiedzieć w miejscu, ale w środku, w Tobie, siedzi jakiś „obcy", który
się wierci, kręci, próbuje wyrwać i pobiec gdzieś przed siebie? Brzmi
znajomo? I jeszcze jedno pytanie - jak często udaje Ci się dokończyć
coś, co zacząłeś? Powodów takich odczuć może być bardzo wiele. Może być
nim również ADHD.
ADHD (Attention Deficit
Hyperactivity Disorder - zespół nadpobudliwości psychoruchowej z
zaburzeniami koncentracji uwagi) jest dysfunkcją mózgu polegającą na
jego ograniczonej możliwości segregacji bodźców lub w ogóle braku
takiej umiejętności. Opisowo można by o tym powiedzieć w następujący
sposób - myśli osoby zdrowej stanowią orkiestrę, przed którą stoi
dyrygent (w tej roli występuje sama osoba zdrowa), współgrającą płynnie
i wzajemnie sobie nie przeszkadzającą. Myśli osoby z ADHD są taką samą
orkiestrą, a właściwie byłby nią, gdyby nie nieporadność dyrygującego.
Każdy instrument gra sobie, każdy stara się być zauważony, skutkiem
czego, prześcigają się one w wyścigu do uwagi dyrygenta, który stoi
przed nimi i zupełnie nie zdaje sobie sprawy z roli jaką powinien
odgrywać. Nie ma swojej batuty i czuje się bardziej jak ofiara ataku,
niż jak dowodzący.
Konsekwencje jakie to ze sobą niesie, tworzą długi
i czasem smutny łańcuch przyczynowo - wynikowy. Ponieważ mózg nie
dokonuje selekcji odbieranych bodźców na mniej ważne i ważniejsze, nie
jest w stanie sprawiedliwie rozdzielić uwagi między wykonywane
czynności. Dla osoby z ADHD wszystko jest tak samo istotne - potrafi
przyglądać się kipiącemu mleku, ale zareaguje dopiero wtedy, kiedy
mleko zacznie się przypalać na płycie. Dzieje się tak dlatego, że
adhd-owiec potrzebuje bodźca silniejszego od wszystkich, które do niego
docierają, aby móc na nim skupić swoją uwagę. Tutaj koniecznie trzeba
zaakcentować, że ADHD to nie jest, jak się często mylnie określa, brak
możliwości skupienia się. Jest to raczej umiejętność koncentrowania się
na wielu rzeczach jednocześnie i tylko okresowego skupiania się na
jednej, ale jednocześnie, umysł z ADHD potrafi skoncentrować się
kilkukrotnie mocniej, niż umysł wolny od tego zaburzenia. To tylko
jedna z wielu sprzeczności jakie niesie ze sobą ten dar, przez
niektórych nazywany chorobą.
Kolejnym ogniwem, po zaburzeniach uwagi, jest to,
w jaki sposób nasz mózg radzi sobie z tym sam, bez naszej wiedzy. Po
pierwsze, szybciej się przemęcza, po drugie - kiedy czuje się zmęczony,
wynajduje jeden silny bodziec, który umożliwi mu odseparowanie zbędnych
myśli. Przemęczenie i poszukiwanie czegoś, co mogłoby stanowić zasłonę
przed wszystkimi wątkami, które kłębią się w umyśle, bardzo często
zbiegają się do negatywnego myślenia, smutku czy strachu. Bo co może
być silniejszym bodźcem od lęku? Dlatego adhd-owcy bardzo często widzą
różne rzeczy w gorszym świetle czy myśląc o jakimś wydarzeniu,
przewidują jego negatywne skutki czy zakończenie. Pesymizm jest
systemem obronnym mózgu z ADHD. Do czego prowadzi takie
„ciemno-widzenie"?
Do utrudnionych kontaktów międzyludzkich (i tak
niełatwych ze względu na mętlik, który zawsze towarzyszy adhd-owcom),
do zaniżonej samooceny (i tak już niskiej, gdyż dorosły z ADHD na pewno
był dzieckiem z ADHD, a tym bardzo często niezdiagnozowanym,
przyklejano etykietki typu „niespokojny", „nieznośny", „niewychowany" ,
„gorszy" czy „głupi", choć ta ostatnia, tak samo jak i poprzednie, jest
straszną bzdurą, gdyż problemy z nauką nie wynikają z obniżonych
możliwości przyswajania wiedzy czy gorszych umiejętności analitycznych,
a jedynie ze strasznej monotonii zajęć szkolnych, nudnego materiału i
braku możliwości skupienia się na nim), a także do utraty wiary w to,
że można coś zrobić dobrze i do końca. Jednym z największych problemów
jakie stwarza ADHD, jest przerzucanie się z jednej czynności na drugą,
zwłaszcza, kiedy żadnej nie robi się z własnej inicjatywy - nie ma
większej tortury dla adhd-owca niż nakazanie mu siąść w miejscu i
zrobić coś, na co nie ma ochoty. I nie przemówią tu żadne
zdrowo-rozsądkowe argumenty typu „zrób szybko, będziesz mieć z głowy".
Nie zrobi, bo będzie myślał o czymś co właśnie mu przyszło do głowy. Ta
„wolność i niezależność" myśli dają jednak jedną, niesamowicie ważną
cechę - kreatywność.
Zalet jest więcej. Dlatego wcześniej wspomniałam,
że niektórzy ADHD określają mianem choroby, inni - daru. Oczywiście
jest darem, kiedy potrafimy nad nim, w najmniejszym przynajmniej
stopniu, zapanować, okiełznać. A umiejętność ta przychodzi wraz ze
świadomością czym jest ADHD i, popularnie mówiąc, z czym się to je.
Adhd-owcy są ludźmi z nieprzeciętną wyobraźnią,
potrafią jednocześnie żyć życiem prawdziwym, jak i prowadzić swoje
indywidualne historie w głowach, zmieniając fakty, ludzi, a nawet
siebie. Są kreatywni, często twórczy, żądni zmian - rutyna jest dla
nich zabójcza, w przenośni i dosłownie, gdyż monotonia prowadzi do
niezadowolenia z życia, siebie, to do frustracji i depresji, które
bardzo często kończą się próbą samobójczą. ADHD wiąże się też z powyżej
przeciętnym ilorazem inteligencji. Nie działa to jednak w ten
sposób, że inteligencja jest synonimem ADHD. Odwrotnie, osoby z ADHD są
to w lwiej części ludzie bardzo inteligentni i uzdolnieni. Jednak brak
wyników w szkole, częste problemy z wychowaniem i brak efektów
podjętych działań (a tych nie mają, bo nie zachęcani i nie motywowani,
je porzucają) prowadzą do frustracji. Mimo wewnętrznej świadomości, że
nie są gorsi czy głupsi, mimo tego, że tak wiele potrafią zrozumieć,
więcej niż przeciętny człowiek, jeśli tylko są w stanie się na tym
skupić, zaczynają się w końcu zastanawiać „co jest ze mną nie tak?".
Często czują się wyobcowani, podejrzewają nawet o poważne choroby
psychiczne, a spotykając się z niezrozumieniem ze strony innych, nawet
bliskich osób, dochodzą do wniosku, że są skazani na samotność i
niepowodzenia. Tu kolejna sprzeczność. Lista „wielkich" adhd-owców jest
naprawdę długa: Albert Einstein, Thomas Edison, Salvadore Dali, Edgar
Allan Poe zostali wyrzuceni ze szkoły, podobnego losu z trudnością
uniknęli Abraham Lincoln, John Irving i Henry Ford - wtedy jeszcze nikt
nie wiedział czym jest ADHD, sukcesy zawdzięczali swoim zdolnościom ale
też i nieprzeciętnej potrzebie aktywności, sprawdzania i podążania za
każdym rozpoczętym wątkiem, czy też wewnętrznemu pędowi, który pcha
ciągle do przodu i do przodu - kiedy napotyka na przeszkodę nie próbuje
z nią walczyć - omija i podąża w innym kierunku, bo musi iść wciąż
przed siebie.
Samotność adhd-owców z jednej strony daje
możliwości rozwoju, gdyż nie są ograniczani przez „przyziemnego" czy
„nie rozumiejącego potrzeb" partnera, z drugiej - jest wyniszczająca.
Najpopularniejsze cechy osobowości jakie wiążą się z ADHD jest ogromna
empatia, a co za nią idzie - wrażliwość. Jest to również ogromna
potrzeba akceptacji, zrozumienia i bezwarunkowej miłości. Ta ostatnia
najważniejsza jest dla dziecka, które czuje, że jest inne. W relacjach
dorosłych osób, rzadko udają się związki ADHD - brak ADHD. Mogę
zaryzykować twierdzenie, że nikt tak nie zrozumie jednego adhd-owca jak
drugi adhd-owiec. Dla osoby pozbawionej tej dysfunkcji, może być
niezrozumiałe, czemu partner nagle „odpływa" myślami lub staje się
nieprzystępny. Również niezrozumiana może być potrzeba zmian, choćby na
krótko, w postaci wyjazdów, nagłych zmian planów, odrywania się od tego
co się dzieje dookoła. Utrudnieniem jest również to, że ADHD wiąże się
ściśle z podatnością na uzależnienia od substancji psychoaktywnych.
Alkohol, narkotyki, kofeina ale również adrenalina (stąd skłonność
także do hazardu i życia „na krawędzi") działają stymulująco na mózg,
pozwalają na poskładanie myśli.
W książce „W świecie ADHD" jej autorzy (Edward
Hallowell i John Ratey) - psychiatrzy, adhd-owcy, przedstawili
przykładowe kryteria pozwalające rozpoznać ADHD, jednym z nich jest
spełnianie 15 z 20 wymienionych punktów:
1) posiadanie poczucia braku osiągnięć, Z czym jeszcze wiąże się ADHD? Bardzo często z
różnego rodzaju nadwrażliwościami, w tym również z alergią. Bo czym
innym, w rozumieniu naszego mózgu, jest alergia jak nie nadwrażliwością
na pewne bodźce? Innymi mogą być: nadwrażliwość słuchowa czy węchowa.
Każda, która wiąże się z przyjmowaniem bodźców z otoczenia. Zazwyczaj
adhd-owiec reaguje na nie skrajnie nerwowo, często reakcja jest
niewspółmierna do akcji, która ją zapoczątkowała, co wiąże się z
nadpobudliwością. Osoba z ADHD potrafi wybuchnąć niczym wulkan z
najbardziej błahego powodu, ale równie szybko się uspokoić.
Jak sobie z tym radzić? Przede wszystkim
zaakceptować siebie. Nie próbować na siłę zrobić z siebie wzorca
porządku i opanowania. Spróbować uporządkować najważniejsze rzeczy, a
przede wszystkim poznać siebie. Wybrać się w podróż w głąb swoich
potrzeb i lęków, samemu lub z pomocą psychoterapeuty, bo w przypadku
ADHD psychoterapia jak i grupa wsparcia są to dwa najskuteczniejsze
elementy pomocy samemu sobie. Jeśli ADHD uniemożliwia normalne
funkcjonowanie, możliwe jest również leczenie farmakologiczne,
pozbawione jakichkolwiek efektów ubocznych.
Podsumowując - kim jesteś drogi przyjacielu z
ADHD? Osobą bardzo podobną do mnie - niegłupią, zdającą sobie z tego
sprawę, a jednak ciągle niedowartościowana. Szczerą, otwartą, a
zamykającą się, kiedy ktoś próbuje dowiedzieć się co z Tobą nie tak -
bo boisz się, że nikt nie zrozumie, że jesteś ostatnim kosmita na
ziemi. Chodzącym wulkanem i chaosem, który bardzo mocno pragnie
choć na chwilę stanąć w ciągłym biegu, a kiedy staje, czuje potrzebę
natychmiastowego ruszenia w dalszą drogę. Osobą potrzebującą akceptacji
i chociaż próby zrozumienia dużo bardziej, niż ktoś, kto jest
poukładany i „zdrowy". Kreatywną, twórczą, z dużym poczuciem humoru i
jeszcze większymi lukami w pamięci (jak często wychodzisz po coś do
sąsiedniego pomieszczenia, a kiedy jesteś na miejscu, zupełnie nie
pamiętasz po co?). Kimś, kto mógłby powiedzieć, że jego sensem życia
jest szukanie wszystkiego, co jeszcze przed chwilą było pod ręką. Kogo
zupełnie nie zdziwi obecność cukierniczki w lodówce, czy pomysł, żeby
prosto z pracy jechać nad morze, mieszkając i pracując w Warszawie. Kto
robi i mówi rzeczy, których później żałuje, choć nie mógł się
powstrzymać, żeby ich nie zrobić. Jesteś kimś wyjątkowym, kto nie ma
nad tą wyjątkowością żadnej kontroli. Spróbuj ją zdobyć, a zobaczysz,
ze dla Ciebie nie ma rzeczy niemożliwych.
W tekście wykorzystano fragmenty wypowiedzi z forum o ADHD na www.gazeta.pl http://forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=20066 oraz z forum http://forum.adhd.org.pl/
|


